アイラヴユーベイビー
Rozdział 2.
Kiedy wreszcie doszedłem na górę od razu zasnąłem. Oczy strasznie mi się kleiły, więc nie miałem wyboru.
Obudziłem się dopiero po godzinie. Pierwsze co zauważyłem po obudzeniu to kartka na biurku.
'' Wyszliśmy na koncert, wracamy rano.''
Pismo był bardzo ładne, więc pisał to Miko.
Uśmiechnąłem się sam do siebie i poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie kanapki, zjadłem je i usiadłem przed telewizorem.
O 23 usłyszałem pukanie do drzwi. Z wielką niechęcią podniosłem się i otworzyłem drzwi.
-Czeg... O Boże ! - W jego drzwiach właśnie stał płu przytomny Shi. - Co Ci jest ? - Spojrzałem na jego całe zakrwawione ciało. Pewnie znów wdał się w bójkę.. Przyciągnąłem go za sobą i posadziłem na kanapie. Kazałem mu zdjąć koszulkę, ale chyba mnie nie usłyszał, lub po prostu to olał. Podszedłem do niego mając w rękach miskę z wodą, ręcznik, wodę utlenioną i bandaże w kieszeni. Postawiłem miskę obok niego i kucnąłem pomiędzy jego nogami. Ściągnąłem z niego koszulkę i zacząłem zmywać z jego ciała krew. W końcu zostało mi tylko zabandażowanie ran i mogłem spokojnie go położyć. Powoli przejechałem palcami po jednej z ran i zacząłem ją zasłaniać białym bandażem. Zrobiłem tak ze wszystkimi z jego ran i rozłożyłem kanapę. Kazałem mu się położyć, co on posłusznie wykonał.
Zmyłem wszystkie ślady krwi z podłogi i położyłem się obok niego, by móc jeszcze trochę po oglądać. To nie pierwszy raz kiedy przychodzi tu w takim stanie. Jednak to pierwszy raz kiedy w ogóle się nie odezwał. Kiedy moje ciało bezwładnie zaczęło opadać w duł, postanowiłem się położyć. Wchodzenie na górę nie miało już sensu, więc wygodnie ułożyłem się koło niego. Kiedy powoli zasypiałem usłyszałem z jego ust ciche:
-Przepraszam.- Poczułem jak jego ręce zciskają razem nasze ciała w mocnym uścisku. Położył swoją głowę na moim ramieniu, chwilę później poczułem na nim jego ciepłe łzy.- Dziękuję...- Szepnął prosto do mojego ucha przez co delikatnie zadrżałem.- Przepraszam za to co teraz zrobię...- Jego głos był taki zmysłowy jak nigdy, może to dlatego że szeptał. Spojrzałem na niego lekko zdziwiony. Odsunął mnie od siebie i po chwili mnie pocałował. Byłem tak zdziwiony że przez chwilę starałem go od siebie desperacko odepchnąć, jednak po chwili przestałem, wiedziałem że jest silniejszy. Zacząłem oddawać pocałunek. Po kilku sekundach oderwaliśmy się od siebie.- Ja... na prawdę... Na prawdę przepraszam.- Powiedział patrząc na moją zszokowaną twarz. Moja reakcja bardziej zdziwiła mnie niż jego, nie wiedziałem czemu przez chwilę sam zacząłem go całować. Może to przez ból, albo tą wodę utlenioną...
- Śpijmy już...- Powiedziałem tylko i przytuleni do siebie zasnęliśmy.
***
Po obudzeniu się rano zobaczyłem mojego brata który patrzył na mnie wściekły i na zmartwioną twarz Miro.
-A wy co ? - Spojrzałem na nich nieobecnym wzrokiem. A oni patrzyli na mnie jak na jakiegoś idiotę.- No o co wam chodzi ? - Skierowałem swój wzrok na Miko.
- A o to..- Oznajmił wspaniałomyślnie Raven i wskazał na Shi'ego smacznie śpiącego sobie obok mnie.
-Hmmm ? A co z nim nie tak ? Śpi no nie, to raczej normalne, ludzie to robią...- Powiedziałem zaspanym głosem i wstałem z łóżka.- Wstawaj idioto, nie będziesz się tu wylegiwał do końca życia...- Syknąłem w jego stronę i spojrzałem na zdziwionych chłopaków.
- Nie, nie... Pytam. Co. On. Robił. Z. Tobą. W. Łóżku.- Wycedził przez zęby mój brat zaciskając pięści.
- Nie denerwuj się tak..- Westchnąłem głośno i podszedłem do lodówki, wyciągając z niej sok z kaktusa.- No mówię że śpi.- Zaśmiałem się. W ogóle nie wiedziałem o co chodzi.
- Podaj to...- Szepnął podnosząc się i nagle syknął z bólu.
- Idioto ! Coś ty wczoraj robił !? - Krzyknąłem kiedy tylko się obudził.
- Nie ja zacząłem, pobili mnie...- Powiedział już nieco głośniej.
- Ktoś go... I dlatego on tu.. I Ty się nim... - Miko mówił nawet nie kńcząc zdań.- Uf.. A myśleliśmy że wy.. No wiesz.- Uśmiechnął się do nich.
Kiedy to usłyszeliśmy obydwaj wybuchliśmy śmiechem.
- Chcielibyście. - Parsknąłem śmiechem.
- A więc skąd te malinki ?- Pokazał kilka czerwonych plamek na mojej szyi.
- Malinki ?- Zdziwiłem się, miałem w ogóle jakieś ?
- Chodzi mu oto.- Zaśmiał się Shi. Ahaa.. już rozumiem, po tak nie wygodnym spaniu na kanapie trochę nie kontaktowałem.
- Aaa.. Mówisz o tym.- Pokazałem na jedną z malinek a Raven i Miko przytakneli mi.
- Zaznaczam tak ''moich'' ludzi. - Zaśmiał się Shi.- Ale wystarcza mi tylko on, więc jest jedynym szczęśliwcem.- Jak widać mój głupi przyjaciel miał niezły ubaw.
- Ej... Jaki my mamy dzień ?- Przypomniałem sobie o szkole i spojrzałem na zegarek.
- Piątek...- Miko podszedł do mnie i się uśmiechnął.- Zrobiliśmy wam wolne, więc się nie martw.
- Oh... Miko jesteś kochany.- Rzuciłem mu się na szyje na co zaraz usłyszałem niezadowolone pomruki, ze strony Shi'ego i Raven'a.
- Uspokójcie się, przecież nie przeleciałem go na środku salonu. Tylko go przytuliłem.- Puściłem Miko patrząc jak na jego twarz wpełzają czerwone rumieńce. Raven pociągnął go za rękaw na górę, a ja zadowolony zacząłem robić śniadanie, no tak... Jak zwykle kanapki, to chyba moje ulubione danie. Było cicho do czasu Shi nie włączył telewizora.
- Wczoraj w nocy znaleziono dotkliwie pobitych dwóch mężczyzn. Okazało się ze to groźni przestępcy, poszukiwani przez policje. ''Prawdopodobnie chcieli napaść kogoś silniejszego i im nie wyszło.'' Powiedział dziś jeden z policjantów. - Byłem dumny z Shi'ego. Często robił takie rzeczy. Zostawiał policji ludzi, by mogli ich zgarnąć. Skończyłem przygotowywać śniadanie i postawiłem je na szklanym stoliczku do kawy, na którym często jadłem, a nigdy nawet nie wypiłem przy nim kawy. Cóż za ironia.
- No, jedz... Nie zatrułem ich.- Zaśmiałem się widząc jego minę.
- Wolał bym coś innego.- Jęknął przeciągle i pociągnął mnie na łóżko.- Na przykład Ciebie...- W tym momencie usłyszeliśmy głos Miko.
- R-Raven... Chłopcy są na dole...- Jego słowa praktycznie zlały się w jedno co jakiś czas przerywane jękami.
Westchnąłem cicho i położyłem mu się na torsie, dobrze wiedział że nie lubiłem tego słyszeć, zawsze dziwnie się czułem. Ku mojemu zdziwieniu sięgnął po MP3 i założył mi na uszy słuchawki, włączając moją ulubioną piosenkę.
Kiedy w słuchawkach rozbrzmiały pierwsze akty piosenki Vortex śpiewanej przez The GazettE z moich oczu wylały się łzy, które tak bardzo starałem się powstrzymać. Tak źle się z tym czułem.. Że pozwalam mojemu bratu na bezczeszczenie ciała mojego dawnego przyjaciela, Miko.
Kiedy spojrzałem na Shi, zobaczyłem że on też płakał, nie wiedziałem czemu... Zdjąem jedną słuchawkę i włożyłem mu ją do ucha, co sprawiło że musiałem się jeszcze bliżej przysunąć. W podziękowaniu za muzykę w moich uszach pocałowałem go w policzek i przykryłem nas kołdrą. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem. Kiedy tylko otworzyłem oczy wstałem z niego i znów wyszedłem z łóżka, teraz byłem tak wyspany że w nocy na pewno nie będę mugłu zasnąć.
Wszedłem do łazienki i wyjąłem dwa ręczniki z szafki rzucając je na ziemie. Odkręciłem wodę i czekałem aż wanna się napełni, zacząłem się powoli rozbierać. Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Uśmiechnąłem się sam do siebie i wszedłem do wody, była gorąca. Położyłem się i zrelaksowałem. Po jakimś płu godzinnym przemyślaniu tysiąca rzeczy, ociągając się zacząłem się myć.
Po umyciu włosów wyszedłem z wanny na puchaty czarny ręcznik i wytarłem się. Zakładając świeże ubranie zauważyłem na ziemi wisiorek z czerwonym napisem ''Belive''. Podniosłem go i spojrzałem na niego. Dokładnie wiedziałem jak brzmiała reszta napisu.
- I wan't to belive you...- Szepnąłem do siebie. Miałem miał na biurku taki sam z napisem ''Wan't''. Shi pewnie go tu zostawił.
Kiedy zszedłem na duł nikogo nie było. Po Shi'm nie było nawet śladu więc wszedłem na górę, do mojego pokoju.
Siedział zamyślony na mojej pięknej kanapie obitej czerwoną skórą.
- Shi..- Spojrzałem na niego. Nigdy nie widziałem w nim tego piękna które musiał w sobie ukrywać. Dobrze wiedziałem że czuję się gorzej niż ja. Ja tylko udawałem dziecko skrzywdzone przez świat. On znosił tyle cierpienia, a ja tylko je sobie wymyślałem. Kiedyś powiedział że za każdą cenę ochroni mnie przed całym złym światem i postara się go zmienić, tylko i wyłącznie dla mnie. Że nie da nikomu dotknąć mojej skóry, nie pozwoli rozedrzeć serca i zabije każdego kto zrani moją duszę. Mówił że będzie jak kat, tylko i wyłącznie dla mnie. I taki był. Obiecał być moim aniołem strużem z odciętymi skrzydłami, którego za czyjś grzech zesłano do piekła, a on zgodził się na to. Jego szmaragdowe oczy przeszyły mnie na wylot, tak jak w dniu naszego pierwszego spotkania, tak to robią do dziś. Jego miękkie usta układają tysiące zdań, a każde z nich jest mówione wyłącznie dla mnie.
- Coś się stało ? - Jego piękny uśmiech sprawił że moje serce od razu zabiło mocniej. W odpowiedzi pokazałem tylko dwa wisiorki które teraz ułożyły się w ''Wan't Belive''. Podszedł do mnie tym swoim kocim krokiem i założył na szyję swój łańcuszek.
- Dzięki.- Puścił mi oczko.
- Zostajesz tu..- Szepnąłem, miałem nadzieje że tego nie usłyszał, niestety jego słuch był dość dobry by wychwycić to którkie zdanie.
- Dobrze...- Powiedział tylko i położył się na kanapie.
- Proszę.. Przestań się wreszcie pakować te wszystkie bójki.- Położyłem się na łóżku i zacząłem czytać ''Alchemika''. Lubiłem czytać tą książkę kiedy miałem jakiś problem, lub po prostu coś mnie smuciło czy denerwowało.
(Pisał Zero, ale
pomagała mu Akoi...
troszkę.)
Rozdział 2.
Kiedy wreszcie doszedłem na górę od razu zasnąłem. Oczy strasznie mi się kleiły, więc nie miałem wyboru.
Obudziłem się dopiero po godzinie. Pierwsze co zauważyłem po obudzeniu to kartka na biurku.
'' Wyszliśmy na koncert, wracamy rano.''
Pismo był bardzo ładne, więc pisał to Miko.
Uśmiechnąłem się sam do siebie i poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie kanapki, zjadłem je i usiadłem przed telewizorem.
O 23 usłyszałem pukanie do drzwi. Z wielką niechęcią podniosłem się i otworzyłem drzwi.
-Czeg... O Boże ! - W jego drzwiach właśnie stał płu przytomny Shi. - Co Ci jest ? - Spojrzałem na jego całe zakrwawione ciało. Pewnie znów wdał się w bójkę.. Przyciągnąłem go za sobą i posadziłem na kanapie. Kazałem mu zdjąć koszulkę, ale chyba mnie nie usłyszał, lub po prostu to olał. Podszedłem do niego mając w rękach miskę z wodą, ręcznik, wodę utlenioną i bandaże w kieszeni. Postawiłem miskę obok niego i kucnąłem pomiędzy jego nogami. Ściągnąłem z niego koszulkę i zacząłem zmywać z jego ciała krew. W końcu zostało mi tylko zabandażowanie ran i mogłem spokojnie go położyć. Powoli przejechałem palcami po jednej z ran i zacząłem ją zasłaniać białym bandażem. Zrobiłem tak ze wszystkimi z jego ran i rozłożyłem kanapę. Kazałem mu się położyć, co on posłusznie wykonał.
Zmyłem wszystkie ślady krwi z podłogi i położyłem się obok niego, by móc jeszcze trochę po oglądać. To nie pierwszy raz kiedy przychodzi tu w takim stanie. Jednak to pierwszy raz kiedy w ogóle się nie odezwał. Kiedy moje ciało bezwładnie zaczęło opadać w duł, postanowiłem się położyć. Wchodzenie na górę nie miało już sensu, więc wygodnie ułożyłem się koło niego. Kiedy powoli zasypiałem usłyszałem z jego ust ciche:
-Przepraszam.- Poczułem jak jego ręce zciskają razem nasze ciała w mocnym uścisku. Położył swoją głowę na moim ramieniu, chwilę później poczułem na nim jego ciepłe łzy.- Dziękuję...- Szepnął prosto do mojego ucha przez co delikatnie zadrżałem.- Przepraszam za to co teraz zrobię...- Jego głos był taki zmysłowy jak nigdy, może to dlatego że szeptał. Spojrzałem na niego lekko zdziwiony. Odsunął mnie od siebie i po chwili mnie pocałował. Byłem tak zdziwiony że przez chwilę starałem go od siebie desperacko odepchnąć, jednak po chwili przestałem, wiedziałem że jest silniejszy. Zacząłem oddawać pocałunek. Po kilku sekundach oderwaliśmy się od siebie.- Ja... na prawdę... Na prawdę przepraszam.- Powiedział patrząc na moją zszokowaną twarz. Moja reakcja bardziej zdziwiła mnie niż jego, nie wiedziałem czemu przez chwilę sam zacząłem go całować. Może to przez ból, albo tą wodę utlenioną...
- Śpijmy już...- Powiedziałem tylko i przytuleni do siebie zasnęliśmy.
***
Po obudzeniu się rano zobaczyłem mojego brata który patrzył na mnie wściekły i na zmartwioną twarz Miro.
-A wy co ? - Spojrzałem na nich nieobecnym wzrokiem. A oni patrzyli na mnie jak na jakiegoś idiotę.- No o co wam chodzi ? - Skierowałem swój wzrok na Miko.
- A o to..- Oznajmił wspaniałomyślnie Raven i wskazał na Shi'ego smacznie śpiącego sobie obok mnie.
-Hmmm ? A co z nim nie tak ? Śpi no nie, to raczej normalne, ludzie to robią...- Powiedziałem zaspanym głosem i wstałem z łóżka.- Wstawaj idioto, nie będziesz się tu wylegiwał do końca życia...- Syknąłem w jego stronę i spojrzałem na zdziwionych chłopaków.
- Nie, nie... Pytam. Co. On. Robił. Z. Tobą. W. Łóżku.- Wycedził przez zęby mój brat zaciskając pięści.
- Nie denerwuj się tak..- Westchnąłem głośno i podszedłem do lodówki, wyciągając z niej sok z kaktusa.- No mówię że śpi.- Zaśmiałem się. W ogóle nie wiedziałem o co chodzi.
- Podaj to...- Szepnął podnosząc się i nagle syknął z bólu.
- Idioto ! Coś ty wczoraj robił !? - Krzyknąłem kiedy tylko się obudził.
- Nie ja zacząłem, pobili mnie...- Powiedział już nieco głośniej.
- Ktoś go... I dlatego on tu.. I Ty się nim... - Miko mówił nawet nie kńcząc zdań.- Uf.. A myśleliśmy że wy.. No wiesz.- Uśmiechnął się do nich.
Kiedy to usłyszeliśmy obydwaj wybuchliśmy śmiechem.
- Chcielibyście. - Parsknąłem śmiechem.
- A więc skąd te malinki ?- Pokazał kilka czerwonych plamek na mojej szyi.
- Malinki ?- Zdziwiłem się, miałem w ogóle jakieś ?
- Chodzi mu oto.- Zaśmiał się Shi. Ahaa.. już rozumiem, po tak nie wygodnym spaniu na kanapie trochę nie kontaktowałem.
- Aaa.. Mówisz o tym.- Pokazałem na jedną z malinek a Raven i Miko przytakneli mi.
- Zaznaczam tak ''moich'' ludzi. - Zaśmiał się Shi.- Ale wystarcza mi tylko on, więc jest jedynym szczęśliwcem.- Jak widać mój głupi przyjaciel miał niezły ubaw.
- Ej... Jaki my mamy dzień ?- Przypomniałem sobie o szkole i spojrzałem na zegarek.
- Piątek...- Miko podszedł do mnie i się uśmiechnął.- Zrobiliśmy wam wolne, więc się nie martw.
- Oh... Miko jesteś kochany.- Rzuciłem mu się na szyje na co zaraz usłyszałem niezadowolone pomruki, ze strony Shi'ego i Raven'a.
- Uspokójcie się, przecież nie przeleciałem go na środku salonu. Tylko go przytuliłem.- Puściłem Miko patrząc jak na jego twarz wpełzają czerwone rumieńce. Raven pociągnął go za rękaw na górę, a ja zadowolony zacząłem robić śniadanie, no tak... Jak zwykle kanapki, to chyba moje ulubione danie. Było cicho do czasu Shi nie włączył telewizora.
- Wczoraj w nocy znaleziono dotkliwie pobitych dwóch mężczyzn. Okazało się ze to groźni przestępcy, poszukiwani przez policje. ''Prawdopodobnie chcieli napaść kogoś silniejszego i im nie wyszło.'' Powiedział dziś jeden z policjantów. - Byłem dumny z Shi'ego. Często robił takie rzeczy. Zostawiał policji ludzi, by mogli ich zgarnąć. Skończyłem przygotowywać śniadanie i postawiłem je na szklanym stoliczku do kawy, na którym często jadłem, a nigdy nawet nie wypiłem przy nim kawy. Cóż za ironia.
- No, jedz... Nie zatrułem ich.- Zaśmiałem się widząc jego minę.
- Wolał bym coś innego.- Jęknął przeciągle i pociągnął mnie na łóżko.- Na przykład Ciebie...- W tym momencie usłyszeliśmy głos Miko.
- R-Raven... Chłopcy są na dole...- Jego słowa praktycznie zlały się w jedno co jakiś czas przerywane jękami.
Westchnąłem cicho i położyłem mu się na torsie, dobrze wiedział że nie lubiłem tego słyszeć, zawsze dziwnie się czułem. Ku mojemu zdziwieniu sięgnął po MP3 i założył mi na uszy słuchawki, włączając moją ulubioną piosenkę.
Kiedy w słuchawkach rozbrzmiały pierwsze akty piosenki Vortex śpiewanej przez The GazettE z moich oczu wylały się łzy, które tak bardzo starałem się powstrzymać. Tak źle się z tym czułem.. Że pozwalam mojemu bratu na bezczeszczenie ciała mojego dawnego przyjaciela, Miko.
Kiedy spojrzałem na Shi, zobaczyłem że on też płakał, nie wiedziałem czemu... Zdjąem jedną słuchawkę i włożyłem mu ją do ucha, co sprawiło że musiałem się jeszcze bliżej przysunąć. W podziękowaniu za muzykę w moich uszach pocałowałem go w policzek i przykryłem nas kołdrą. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem. Kiedy tylko otworzyłem oczy wstałem z niego i znów wyszedłem z łóżka, teraz byłem tak wyspany że w nocy na pewno nie będę mugłu zasnąć.
Wszedłem do łazienki i wyjąłem dwa ręczniki z szafki rzucając je na ziemie. Odkręciłem wodę i czekałem aż wanna się napełni, zacząłem się powoli rozbierać. Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Uśmiechnąłem się sam do siebie i wszedłem do wody, była gorąca. Położyłem się i zrelaksowałem. Po jakimś płu godzinnym przemyślaniu tysiąca rzeczy, ociągając się zacząłem się myć.
Po umyciu włosów wyszedłem z wanny na puchaty czarny ręcznik i wytarłem się. Zakładając świeże ubranie zauważyłem na ziemi wisiorek z czerwonym napisem ''Belive''. Podniosłem go i spojrzałem na niego. Dokładnie wiedziałem jak brzmiała reszta napisu.
- I wan't to belive you...- Szepnąłem do siebie. Miałem miał na biurku taki sam z napisem ''Wan't''. Shi pewnie go tu zostawił.
Kiedy zszedłem na duł nikogo nie było. Po Shi'm nie było nawet śladu więc wszedłem na górę, do mojego pokoju.
Siedział zamyślony na mojej pięknej kanapie obitej czerwoną skórą.
- Shi..- Spojrzałem na niego. Nigdy nie widziałem w nim tego piękna które musiał w sobie ukrywać. Dobrze wiedziałem że czuję się gorzej niż ja. Ja tylko udawałem dziecko skrzywdzone przez świat. On znosił tyle cierpienia, a ja tylko je sobie wymyślałem. Kiedyś powiedział że za każdą cenę ochroni mnie przed całym złym światem i postara się go zmienić, tylko i wyłącznie dla mnie. Że nie da nikomu dotknąć mojej skóry, nie pozwoli rozedrzeć serca i zabije każdego kto zrani moją duszę. Mówił że będzie jak kat, tylko i wyłącznie dla mnie. I taki był. Obiecał być moim aniołem strużem z odciętymi skrzydłami, którego za czyjś grzech zesłano do piekła, a on zgodził się na to. Jego szmaragdowe oczy przeszyły mnie na wylot, tak jak w dniu naszego pierwszego spotkania, tak to robią do dziś. Jego miękkie usta układają tysiące zdań, a każde z nich jest mówione wyłącznie dla mnie.
- Coś się stało ? - Jego piękny uśmiech sprawił że moje serce od razu zabiło mocniej. W odpowiedzi pokazałem tylko dwa wisiorki które teraz ułożyły się w ''Wan't Belive''. Podszedł do mnie tym swoim kocim krokiem i założył na szyję swój łańcuszek.
- Dzięki.- Puścił mi oczko.
- Zostajesz tu..- Szepnąłem, miałem nadzieje że tego nie usłyszał, niestety jego słuch był dość dobry by wychwycić to którkie zdanie.
- Dobrze...- Powiedział tylko i położył się na kanapie.
- Proszę.. Przestań się wreszcie pakować te wszystkie bójki.- Położyłem się na łóżku i zacząłem czytać ''Alchemika''. Lubiłem czytać tą książkę kiedy miałem jakiś problem, lub po prostu coś mnie smuciło czy denerwowało.
(Pisał Zero, ale
pomagała mu Akoi...
troszkę.)
Tagi:
3
17.01.2012 o godz. 22:12
komentuj (3)
アイラヴユーベイビー
Rozdział Pierwszy
Obudziłem się, jak zwylke o godzinę za wcześnie. Kiedy obróciłem sie by ponownie zostać odesłanym do krainy Morfeusza, do moich drzwi dotarły ciche krzyki, a czasem nawet jęki.
- Oni-san ! Możesz go trochę przyciszyć, chcę spać ! - Mój głos z prędkością świetlną przedarł się dwa piętra w duł, a na odpowiedź dostałem tylko:
- Nie, nie mogę, a nawet nie mam zamiaru próbować ! - Już wyobrażam sobie ten jego złośliwy uśmieszek.
Po tym nie chciałem nawet już iść spać. W zwolnionym tempie wstałem. Ubierając się zauważyłem u mnie w szafie bluzę mojego najlepszego przyjaciela.
Postanawiając że dziś mu ją wreszcie oddam wrzuciłem ją do plecaka i zbiegłem na dłu. Jedząc śniadanie przyglądałem się chłopakowi mojego brata,
nie wiem jak on może się tak normalnie (Na jego mniemanie oczywiście.) zachowywać, przecież wie że słyszałem to co działo się dokładnie jedno piętro pode mną. Chcę mieć dźwięko szczelny pokój w przyszłości... Ale odkładam myślenie o moim domu na dalszy plan. Mieszkanie pod jednym dachem z moim
irytującym bratem i jego ''kochankiem''- bo chyba mogę go już tak nazwać, mi nawet odpowiada. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos mojego brata.
- Nie patrz tak na niego, bo się jeszcze zakochasz. - Zaśmiał się, jednak w kuchni dość szybko nastała niezręczna cisza, spowodowana zirytowanym spojrzeniem
jego chłopaka.
Jak on śmie mi przerywać moje rozmyślenia, zwłaszcza jak może to robić z powodu takiej błahostki ! Ja nawet nie jestem gejem...
- Jak chcesz to możesz dalej na mnie patrzeć, on tylko żartował. - Z wielkim uśmiechem na twarzy Miko poczochrał moje włosy, patrząc równocześnie w to samo miejsce co ja. Prawdopodobnie zdziwiło go to że po prostu, dla świętego spokoju zacząłem patrzeć na blat.
- Co ? - Zapytałem dopiero gdy poczułem że zabiera rękę z mojej głowy. Szczerze mówiąc jakoś mało obchodziło mnie jego zdanie. Lubie Miko, nie mówię że nie, jednak wydaje mi się że tylko ja tu czuję się trochę nie wpasowany. Czasem myślę że gdyby mnie nie było, było by im o wiele lepiej mieszkać razem. To mieszkanie może i jest duże, ale pewne rozmowy dochodzą do moich uszu. Oczywiście większość nie jest na mój temat, chociaż czasem jakaś bywa. Zazwyczaj mój brat mnie oczernia, mimo tego z ust Miko nigdy złego słowa o mnie czy o kimkolwiek z rodziny nie słyszałem.
Wstałem i zacząłem powoli przygotowywać się do wyjścia, nie miałem zamiaru myśleć o tej dwójce, to ich sprawa.
Zakładając buty Miko podał mi drugie śniadanie, szczerze mówiąc to martwił się o mnie bardziej niż mój brat. Wrzuciłem je do plecaka i wyszedłem żegnając się z nim i totalnie olewając mojego brata. Ot co, mam na niego focha, nazbierało się trochę jego małych przewinień i zmieniło się ono w jedno duże.
Wyszedłem płu godziny za wcześnie, co ostatnio zdarzało mi się bardzo często, więc wybrałem drogę przez ''mini lasek'' . Lubiłem tamtędy chodzić, zazwyczaj nikogo tam nie było, więc było cicho. Kiedy zacząłem powoli zagłębiać się w niego, postanowiłem poszukać w kieszeni Ipoda, którego znalezienie nie było mi tego dnia dane. Tak więc z pełną świadomością i złością że Raven prawdopodobnie go sobie pożyczył, oczywiście jak na niego przystało, bez pozwolenia, kroczyłem dalej pustą ścieszką, która była wydeptana chyba tylko przeze mnie. Często widziałem tu koty, jednak dziś jak na złość, żaden nie przybył by mnie pocieszyć.
Kiedy poczułem nagły ciężar na plecach i oplatające mnie ramiona, od razu wiedziałem kto to.
- Złaź jaśnie panie, nie chcę mi się ciebie nosić, nie dziś.. - Szepnąłem zaczynając wyciągać z plecaka bluzę. - Masz. - Powiedziałem już nieco głośniejszym głosem.
- Dzięki...- Powiedział cicho chłopak i zrównał ze mną krok. - Co się dzisiaj stało.
- To samo co zawszę.- Moje oczy zaczęły ''skanować'' mojego przyjaciela. Jego uśmiech, jak zawszę szczery do bólu, zajmował większą część twarzy.- Co to ? - Bardziej syknąłem niż powiedziałem, kiedy widziałem na jego twarzy coś takiego jak ta malutka blizna zawsze mój głos był troszkę inny.- Miałeś skończyć z ustawkami...- Jęknołem załamany. Kolejny raz, kiedy na jego twarzy pojawiła się malutka ryska, chciało mi się trochę płakać, jednak jego zdaniem nie potrzebnie panikuję.
- Oj no.. To ostatnia, już więcej nie pójdę ! - Krzyknął kiedy zobaczył że się zatrzymałem i już wcale koło niego nie idę. Zrobił to co zwykle, podszedł do mnie i mnie przytulił. Byłem na niego wściekły, ale odwzajemniłem uścisk. Skoro przytulanie uszczęśliwia to mi się teraz przyda.
- Nigdy więcej nie pójdziesz, jasne ? - Warknąłem na niego i odsunąłem się.
- Obiecuję...- Szepnął mi do ucha, z powrotem się do mnie przysuwając.
Resztę naszej drogi do szkoły przebyliśmy w całkowitej ciszy.
Lekcje po raz setny zaczęły się od rytualnego zdania : Życzę miłego dnia, chociaż wiem że i tak w szkole miły nie będzie.
Oh tak.. Mój wychowawca doskonale nas rozumiał, a nawet pomagał się nam z nich zrywać. Kiedy wszyscy opuścili salę ja nadal stałem jak bym przykleił sobie ręce do oparcia krzesła. Zastanawiałem się czy Shi nie ma jakichś większych zranień i najwidoczniej przeoczyłem fakt że jest po dzwonku.
- Młoooody ! - Zawołał podchodząc do mnie i zaczął bawić się moimi włosami. - A tobie co ? Idź słońce do tej swojej ''miłości'', a nie mi się w klasie zamyślasz. No... Chyba że twoją miłością jestem ja, wtedy nie musisz się ruszać.- Zaśmiał się, ale chyba przeoczyłem to co powiedział. - Uuu... Ja to mam powodzenie.- Znów zaśmiał się z własnego żartu, a do mnie właśnie dotarło że ktoś w ogóle do mnie mówi.
- Tak ?- Zdziwiłem się i spojrzałem na zegarek na ścianie. Jego śmiech sprawił że i ja wydałem z siebie nerwowy chihot, ale mogła to być wina godziny.
- Wie pan, że jestem spóźniony już dwadzieścia minut, prawda ?- Zapytałem niepewnie, jego mina przybrała nagle dość poważny wyraz, więc wolałem nie wymawiać nic więcej nic to zdanie.
- Taaa.. Wiem. - Uśmiechnął się . - Chcesz iść ? masz teraz...- Zaczął przeglądać różne plany z łobuzerskim uśmieszkiem, w końcu znalazł mój.- Masz b... biologie. - Powiedział i skrzywił się lekko. Nie był on zbytnim fanem biologii, wręcz przeciwnie, nienawidził nauczycielki która jej uczy, więc samą biologię też zdążył znienawidzić.
- Jeśli mogę to wolał bym...- Nie dane mi było dziś również skończyć tego zdania bo do pokoju jak burza wpadł, nie kto inny jak Shi trzymający stertę papierów w rękach.
- Taa, możesz tu zostać. - Uśmiechnął się kiedy tylko podszedłem do mojego kumpla i od razu zabrałem część jego papierów.
- Co tam masz ? - Zapytałem przeglądając kartki.- Nuda, po co przyniosłeś te testy, wiesz że ich nie lubię.- Zaśmiałem się.
- Wiesz... one są dla mnie.- Nauczyciel wciąż pokazując swoje białe zęby, przywarł do moich pleców i zabrał stertę kartek trzymanych przeze mnie, a potem tę jego. Byłem już przyzwyczajony że mój wychowawca nie widzi w takich ''wybrykach'' nic dziwnego więc jakoś się tym nie przejąłem, ale wydawało mi się że zamiast mnie przejął się ktoś inny. Mina Shi'ego wyrażała czyste oburzenie, pokazywał swoją złość tak ostentacyjnie że nie dało się jej nie zauwarzyć, jednak oczywiście mojemu ''kochanemu'' nauczycielowi bardzo to wychodziło. Widząc jak ten wciąż się denerwuję podszedłem do niego.
- Uspokój się, to i tak nic nie da.- Zaśmiałem się.
- Nie szepczcie tylko podejdźcie tu. - Spojrzał na nas karcącym wzrokiem i przywołał gestem.- Posegregujecie tą część, a ja tą. - Uśmiechnął się. Jakoś podobało mi się to, w końcu lepsze to, niż słuchanie monologu o tym jak profesjonaaaalnie nazywane są różne kory, pnie czy rodzaje trawy, które jak dla mnie nie mają innych określeń.
Reszta lekcji minęła mi bardzo szybko, przemieszczałem się z klasy do klasy bez większych przeszkód, więc nie miałem się na co denerwować.
Przerwy też złe nie były. Wracałem do domu z Shi'm który jak zwykle mając cały świat w dupie, postanowił zachowywać się tak jak najbardziej lubił. Włączył swoje MP3 dając mi jedną ze słuchawek, założył mi jedną z rąk na ramie i tak oto wracaliśmy. Nie, naprawdę nie zwracaliśmy na siebie uwagi. Ludzie w naszym mieście byli przyzwyczajeni do czegoś takiego, więc nie patrzyli na nas jakoś ''dziwnie''. A nawet jak ktoś w zasięgu jego wzroku się znalazł ewidentnie się tym brzydząc, pomimo że to tylko przyjacielski gest, widział serdeczny palec mówiący mu ''Masz problem ?'' . Często robił podobne rzeczy, jednak nie widziałem w tym nic dziwnego. W końcu byłem jednyną bliską mu osobą. Jego rodzice umarli kilka lat temu, ale jakimś cudem udało mu się nie dostać do domu dziecka. Moja matka, której i tak nie ma całe dnie i noce, bo wyjeżdża często w interesach, postanowiła mu pomóc i zaoferowała że będzie pilnowała go, jak to tylko będzie możliwe. Trochę podłamała ją wiadomość o tym że jej kochany najstarszy synuś jest gejem, więc chciała sobie wypełnić pustkę.
I tak oto mieszkał on ulicę dalej ode mnie.
Wpadłem do domu, nie zwracałem uwagi na obściskujących się na kanapie, ani na rozbitą miskę i trochę bałaganu w kuchni. Nie dotyczyło mnie, więc miałem to gdzieś. Wszedłem po schodach i pierwsze co zrobiłem to pisanie piosenki.
...
To może nie jest ciekawy początek, ale później się rozkręci i dowiecie się wiele rzeczy ^^
(Notka pisana
przez całą grupe.)
przez całą grupe.)
Tagi:
2
To opowiadanie jest o tematyce shounen-ai (miejscami yaoi lub yaoi hard.) więc powinien być on omijany z daleka przez anty-fanów tej tematyki.
Akoi Cheshirem zajmuję się na tym blogu pisaniem tego co cała grupa wymyśli, a jej specjalność to shounen-ai.
Ona piszę więkrzość notek. W opowiadaniu jako Tommy. (Psełdonimy: Bampajcia, słodka, blacki, kitty'ś, Akoi, Cheshi.)
Zero Kiryuu inaczej Rem, zajmuję się yaoi i yaoi hard, ale często piszę z Akoi sounen-ai. Przy wymyślaniu opowiadania jest on Shi lub Raven'em.
(Psełdonimy: Rem, Zerek, Kiryś, Lizaczek.)
Lavi piszę yaoi hard, ale czasem wymyśla również podteksty do shounen-ai. Ma mało czasu więc jego notki nie będą pojawiały się zbyt często. Często jest w opowaidaniu jako Miko.
(Psełdonimy: Laviś, Homoś, cukierek, zwierzaczek, laska lub lalka.)
Postacie to:
Tommy. Ma 17 lat i chodzi do szkoły ze swoim najlepszym przyjacielem. Ma zielone oczy i jasne włosy, dziewczyny bardzo go lubią. Z reguły jest spokojny i w zachowaniu przyjaciuł nie widzi żadnych podtekstów.
Shi. Ma 18 lat. Skrycie kocha swojego kolege z młodszej klasy. Często wdaje się w bujki, lub zadziera z silniejszymi od siebie. Bardzo często pomaga policji, jednak tak by tak zwane przez niego ''kundle'' niczego nie zauwarzyły.
Ma czerwone włosy, przez co rzuca się w oczy, cczęsto je farbuje na swoje ulubione kolory. Jego rodzice zgineli, więc od tego czasu miał być u matki Tommy'ego, jednak ona ma bardzo dużo na głowie i nie ma jej nawet latami w domu, jednak on się tym nie przejmuje, umie sam o siebie zadbać, jednak bardziej martwi się o Tommy'ego.
Raven jest starszym bratem Tommy'ego. Ma 24 lata i udaje że nie obchodzi go nic co nie ma związku z jego chłopakiem, Miko. Ma czarne włosy i oczy, wygląda i zachowuje się jak przeciwieństwo Tommy'ego. Jednak, mimo tego że zawsze go ''olewa'', to tylko udaje i tak naprawdę bardzo go kocha.
Miko ma 18 lat. Jest blondynem i zazwyczaj wygląda bardzo słodko, jednak kiedy się zdenerwuję wygląda całkiem inaczej, wtedy jego blond włosy często zasłaniają jedno z niebieskich oczu. Jest on chłopakiem Raven'a i mieszkają razem z Tommy'm. Kiedyś byli najlepszymi kumplami jednak, kiedy zakochał się w starszym bracie Tommy'ego, to się zmieniło i od tego czasu Tommy udaje że wcześniej go nie znał.
Kimori jest nauczycielem w szkole Tommy'ego, a na dodatek jest jego wychowawcą. Mimo tego że jest nauczycielem zachowuje się jak jeden z uczniów. Ma ''niecne plany'' co do Tommy'ego.
(Zdjęcia są w kolejności jak u góry)
Akoi Cheshirem zajmuję się na tym blogu pisaniem tego co cała grupa wymyśli, a jej specjalność to shounen-ai.
Ona piszę więkrzość notek. W opowiadaniu jako Tommy. (Psełdonimy: Bampajcia, słodka, blacki, kitty'ś, Akoi, Cheshi.)
Zero Kiryuu inaczej Rem, zajmuję się yaoi i yaoi hard, ale często piszę z Akoi sounen-ai. Przy wymyślaniu opowiadania jest on Shi lub Raven'em.
(Psełdonimy: Rem, Zerek, Kiryś, Lizaczek.)
Lavi piszę yaoi hard, ale czasem wymyśla również podteksty do shounen-ai. Ma mało czasu więc jego notki nie będą pojawiały się zbyt często. Często jest w opowaidaniu jako Miko.
(Psełdonimy: Laviś, Homoś, cukierek, zwierzaczek, laska lub lalka.)
Postacie to:
Tommy. Ma 17 lat i chodzi do szkoły ze swoim najlepszym przyjacielem. Ma zielone oczy i jasne włosy, dziewczyny bardzo go lubią. Z reguły jest spokojny i w zachowaniu przyjaciuł nie widzi żadnych podtekstów.
Shi. Ma 18 lat. Skrycie kocha swojego kolege z młodszej klasy. Często wdaje się w bujki, lub zadziera z silniejszymi od siebie. Bardzo często pomaga policji, jednak tak by tak zwane przez niego ''kundle'' niczego nie zauwarzyły.
Ma czerwone włosy, przez co rzuca się w oczy, cczęsto je farbuje na swoje ulubione kolory. Jego rodzice zgineli, więc od tego czasu miał być u matki Tommy'ego, jednak ona ma bardzo dużo na głowie i nie ma jej nawet latami w domu, jednak on się tym nie przejmuje, umie sam o siebie zadbać, jednak bardziej martwi się o Tommy'ego.
Raven jest starszym bratem Tommy'ego. Ma 24 lata i udaje że nie obchodzi go nic co nie ma związku z jego chłopakiem, Miko. Ma czarne włosy i oczy, wygląda i zachowuje się jak przeciwieństwo Tommy'ego. Jednak, mimo tego że zawsze go ''olewa'', to tylko udaje i tak naprawdę bardzo go kocha.
Miko ma 18 lat. Jest blondynem i zazwyczaj wygląda bardzo słodko, jednak kiedy się zdenerwuję wygląda całkiem inaczej, wtedy jego blond włosy często zasłaniają jedno z niebieskich oczu. Jest on chłopakiem Raven'a i mieszkają razem z Tommy'm. Kiedyś byli najlepszymi kumplami jednak, kiedy zakochał się w starszym bracie Tommy'ego, to się zmieniło i od tego czasu Tommy udaje że wcześniej go nie znał.
Kimori jest nauczycielem w szkole Tommy'ego, a na dodatek jest jego wychowawcą. Mimo tego że jest nauczycielem zachowuje się jak jeden z uczniów. Ma ''niecne plany'' co do Tommy'ego.
(Zdjęcia są w kolejności jak u góry)
Tagi:
1









